to jest okolica
strona główna coś o mnie ale galeria moje plany skontaktuj się za mną
dowiedz się więcej

Dinozaury ? To takie większe jaszczurki....

                                                                                           (W.M.)

Poprzedni rozdział wyjaśnił nam wiele na temat określania wieku znalezionych wykopalisk, bez względu na to ,czy są to wykopaliska organiczne czy skamieniałe. Wyjaśnił wiele , lecz nie wszystko. Nie wiemy w dalszym ciągu ile lat ma Ziemia i w jakim okresie żyły na niej poszczególne zwierzęta. Głównym problemem jaki się tutaj nasuwa jest miejsce i czas życia dinozaurów , których istnienia dzisiaj nie sposób zaprzeczyć. Wiadomo że zeszły ze sceny tego świata w sposób gwałtowny, wręcz natychmiastowy, czyli w wyniku globalnego kataklizmu.

Ziemia w swoich burzliwych dziejach przechodziła wiele różnych katastrof. Zwłaszcza w okresie formowania się naszej planety dochodziło do licznych uderzeń meteorytów i komet w kruchą , kipiącą lawą skorupę Ziemi. Jednak nie o takie katastrofy mi chodzi , tylko o te z czasów późniejszych , kiedy po naszej planecie stąpały różne stworzenia .Teoria ewolucji stwierdza , że właśnie w wyniku takiej globalnej katastrofy ,kilkadziesiąt milionów lat temu wyginęły dinozaury.

W całej tej teorii jest to jedyna rzecz z którą się zgadzam , jednak nie w całości , ponieważ według ewolucji dinozaury wyginęły w wyniku uderzenia dużego meteorytu w naszą planetę , a ja uważam , że przyczyną ich wyginięcia była inna globalna katastrofa. Nie mniej przerażająca . Jestem przekonany ,że tego rodzaju katastrofa musiała przytrafić się Ziemi co najmniej jeden raz.

Dlaczego co najmniej? Otóż dlatego , ponieważ tylko jedna katastrofa o zasięgu globalnym jest udokumentowana w zapiskach i przekazach ustnych społeczności naszego świata. Gdyby tych katastrof było więcej to oczywiste jest , że i o pozostałych musiano by coś wiedzieć. Jedynym wytłumaczeniem braku informacji o innych kataklizmach jest możliwość całkowitego zniknięcia gatunku ludzkiego z naszej planety. Tylko skąd byśmy się na nowo wzięli na Ziemi ? Czyżby ewolucja drugie wydanie? Jedyną udokumentowaną globalną katastrofą jest ogólnoświatowy , biblijny potop. Jest jednak problem z dinozaurami.Dinozaury według mniemania wyznawców teorii ewolucji rozpoczęły swój żywot na Ziemi około 200 milionów lat temu . Przez 140 milionów lat w tej grupie zwierząt miało wykształcić się ponad 600 gatunków, zawartych w 44 rodzinach , które szybko opanowały cały ziemski glob .

Tyle mniemania, a teraz fakty. O dinozaurach na pewno wiemy , że dzieliły się na kilka podgrup . I tak w zależności od spożywanego pokarmu rozróżniamy roślinożerne takie jak : Diplodok, Apatozaur, Brachiozaur , Stegozaur, Hydrozaur oraz mięsożerne : Tyrannosaurus rex, Allosaurus, Megalosaurus, Dromosaurus, Tarbosaurus i inne. Niektóre z tych zwierząt nie gardziły również urozmaiceniem sobie diety o odmienne składniki.

W wodzie królowały olbrzymie Plezjozaury, delfinopodobne Ichtiozaury oraz wyjątkowo obrzydliwe Belemnity – bliskie krewne mątw i kałamarnic. Można także wspomnieć o dosyć groźnych Elasmozaurach i Mozazaurach. W powietrzu dominowały pterozaury takie jak Kecalkoatl , największe stworzenie jakie kiedykolwiek wzniosło się w przestworza ziemskiej atmosfery o rozpiętości skrzydeł 12 metrów. Były też Pteranodonty i Pterodaktyle , jedne z najlepiej poznanych latających gadów. Natomiast do najgroźniejszych zwierząt lądowych z tamtego okresu należy teropody , nienasyceni i bezlitośni zabójcy. Szczególnie groźny był Tyrannosaurus rex, czyli „jaszczurzy król – tyran”, którego wysokość dochodziła do 15 metrów , a waga do 7 ton .

Jednak niektóre o wiele większe od nich zwierzęta, poruszające się prawdopodobnie w stadach , do których można zaliczyć Brachiozaura, o długości całkowitej 20 – 25 metrów oraz Sejsmozaura o niesamowitej wprost długości ciała dochodzącej do 50 metrów, mogły czuć się w miarę bezpiecznie , o ile któryś z nich nie osłabł i nie odpadł od stada. Wtedy taki osobnik stawał się łatwym łupem dla polujących w stadach innych groźnych drapieżników np. Allozaurów .

Na tym można by zakończyć tę prawie encyklopedyczną wzmiankę o największych istotach jakie kiedykolwiek stąpały po Ziemi , pływały w oceanie i latały w przestworzach, bo w końcu nie jest to podręcznik do paleontologii. Problem o którym wspomniałem wcześniej ma związek z umiejscowieniem tych niebezpiecznych zwierząt w strumieniu czasu. W tej sprawie możemy tylko opierać się na domniemaniu (na tym opiera się wersja ewolucyjna) i logice, a nie na obecnie dostępnych metodach naukowych . Jeżeli dinozaury żyły przed ludźmi , a taki wariant jest najbardziej prawdopodobny i rozważany jako jedyny przez znaczną większość naukowców naszego świata, to wydaje się oczywiste , że musiały być na Ziemi dwie globalne katastrofy, które dotyczyły żywych stworzeń.

Pierwsza katastrofa wcześniejsza , która zniszczyła życie na naszej planecie począwszy od owadów , a skończywszy na dinozaurach. I druga katastrofa, która swoim zasięgiem objęła wszystkie zwierzęta i prawie cały rodzaj ludzki.

Nie będę polemizował z nikim na temat daty wyginięcia dinozaurów. Poprzedni rozdział dobitnie wykazał , że na obecnym etapie naszej wiedzy i możliwości jest to wręcz niestosowne , aby próbować wskazywać miejsce w strumieniu czasu dla tych olbrzymich zwierząt. Faktem jest , że te monstrualne zwierzęta żyły w przeszłości na naszej planecie i , że w jakiś sposób gwałtownie wyginęły. Teoria uderzenia w Ziemię dziesięciokilometrowej planetoidy, w wyniku którego zniknęło prawie zupełnie ówczesne życie jest ciekawa i wydaje się najbardziej prawdopodobna.


widok z lotu ptaka Pustynie na Ziemi kryją nie jedną tajemnicę. Kilka metrów pod powierzchnią piasku można znaleźć kości prehistorycznych zwierząt . Jednak żeby natrafić na prawdziwe skarby trzeba zajrzeć dużo głębiej niż umożliwi nam to łopata i kilof . Będziemy potrzebować satelitów i sonaru. Satelita LandSat przy pomocy sonaru zajrzał kilkadziesiąt metrów pod powierzchnię Sahary. Na zdjęciu - dwie równoległe linie zaznaczają obszar Sahary , w który wniknął sonar.
widok z lotu ptaka z sonarem Po penetracji zaznaczonego przez LandSat obszaru oczom naukowców ukazał się niezwykły widok . Pod piaskami tej największej na naszej planecie pustyni sonary znalazły prehistoryczne koryta rzek i baseny jezior , z czasów kiedy po Ziemi spacerowały dinozaury . Naukowcy są zgodni co do tego , że po tej ziemi 100 milionów lat temu chodziły dinozaury. Co do jednego się z nimi zgadzam. Istotnie po tej ziemi musiały kiedyś chodzić dinozaury , ale nie 100 milionów lat temu , tylko dużo wcześniej .

Jednak gdy zajrzymy do zapisków praktycznie wszystkich religii świata, to okaże się , że nigdzie nie ma mowy o dwóch stwarzaniach, czy o kilku globalnych katastrofach. W tej sytuacji najbardziej rozsądne pytanie powinno brzmieć: czy dinozaury mogły żyć obok ludzi ? Odpowiedź wydaje się nadzwyczaj oczywista i nie podlegająca żadnej dyskusji .

Jednak inaczej sprawa się ma , gdy trochę zmienimy to z pozoru śmieszne pytanie i będzie ono brzmieć następująco: czy dinozaury mogły żyć na Ziemi w tym samym okresie co ludzie ?

Tak postawione pytanie brzmi zupełnie inaczej , a odpowiedź na nie, nie jest już sprawą tak banalnie prostą i oczywistą jak by się to mogło Panom ewolucjonistom wydawać. Zobaczmy dlaczego ?


mieszkańcy Hellady byli paleontologami

Istnieją pewne możliwości zaistnienia takiej wręcz niewiarygodnej do wyobrażenia sytuacji. Gdyby na Ziemi był taki układ kontynentów, który odizolowałby te gigantyczne stworzenia od ludzi i innych zwierząt, na przykład na jakiejś ogromnej wyspie o rozmiarach Australii, to te zwierzęta mogłyby żyć w swoim osobnym ekosystemie. Również naturalne przeszkody takie jak ; góry , jeziora czy szerokie rzeki mogły stworzyć swego rodzaju rezerwaty dla tych niebezpiecznych zwierząt.

Zwłaszcza że istnieją dowody na to, iż rzeki w czasach przedpotopowych były inne niż obecnie . Dużo większa szerokość niektórych z nich mogła więc skutecznie blokować gady w swoich środowiskach. O szerokościach rzek w czasach przed potopem świadczą zdjęcia satelitarne wykonane przy użyciu sonaru , na których widać ogromne , szerokie na 50 km koryta starych rzek i duże jeziora pod piaskami Sahary.


tam było miejsce na naturalne rezerwaty Koryta rzek miały szerokości niespotykane w dzisiejszych czasach, a sieci rzek tworzących dorzecza, jak w przypadku rzeki widocznej po prawej stronie zdjęcia , mogły uformować wyspy rezerwaty , odgrodzone od innych części lądu wodą i górami. Takie naturalne ekosystemy można by bez trudu umieścić na obszarze wskazanym przez to zdjęcie.

Popatrzmy na ten problem z innego punktu widzenia . Gdyby nie było za Ziemi żadnych katastrof , a układ kontynentów byłby taki sam jaki mamy obecnie, to w obu Amerykach, a być może i w Australii mogłyby żyć prehistoryczne gady. Krzysztof Kolumb wcale nie musiałby odkryć Ameryki, bo po wejściu na ląd zjadłby go jakiś Tyrannosaurus rex, a jego towarzysze staliby się zabawkami w szponach Pterodaktyli.


Morze Kaspijskie z wyspą Gdy patrzę na tę pozostałość po jeziorze , z wyspą w prawym dolnym jej rogu i wpadającą do tego jeziora rzeką z lejkowatym ujściem , to przychodzi mi na myśl Morze Kaspijskie. Bardzo podobne , nieprawdaż? Ile takich i większych jezior istniało przed potopem na Ziemi?

Na pewno część z nich mogła swoim ukształtowaniem w połączeniu z innymi jeziorami-morzami i rzekami tworzyć olbrzymie wyspy o powierzchni Borneo , Irlandii , Madagaskaru lub Wielkiej Brytanii. Na takich wyspach na pewno mogły żyć dinozaury . Z dala od ludzi , którzy nawet nie musieli wiedzieć o ich istnieniu. Królowa Hiszpanii być może wysłałaby kolejną wyprawę w celu znalezienia upragnionej morskiej drogi do bogatych Indii, jednak następne wyprawy również trafiałyby na stół żyjących w Ameryce drapieżników , a nie do wymarzonej krainy.

Po jakimś czasie zaniechano by wypraw morskich w te niebezpieczne i okryte złą sławą rejony, co w znaczący sposób przyczyniłoby się do zahamowania rozprzestrzeniania się cywilizacji i postępu technicznego na Ziemi. Czy o czymś lub o kimś zapomnieliśmy ?A Indianie ? No cóż w takim towarzystwie na pewno nie powstała by tam żadna kultura , ani Majów , ani Azteków czy Inków.

Jakby nie patrzeć na tę niewiarygodną , prawie fantastyczną , lecz niezupełnie niemożliwą wizję, to mogłaby się ona wydarzyć naprawdę, a dinozaury takie jak Allosaurus ,Tarbosaurus, Megalosaurus czy Tyrannosaurus Rex i inne mogły faktycznie żyć na Ziemi w tym samym okresie czasu co ludzie.


przesuń myszkę , bo cię schrupię Jestem przekonany , że istnieją w dzisiejszych czasach na Ziemi warunki klimatyczne, w których dinozaury mogłyby „spokojnie” żyć.

Jednym z najbardziej oczywistych dowodów na to , że dinozaury mogły żyć na Ziemi w tym samym czasie co ludzie, chociaż nie po sąsiedzku jest grecka mitologia. Wielu się w tym miejscu zaśmieje, że ta sterta zakurzonych bajek ma być koronnym dowodem w tak ważnej sprawie . Ale ten się śmieje , kto się śmieje ostatni i najgłośniej. Czy zauważyliśmy , że w mitach greckich zawartych jest wiele relacji ze spotkań ze stworzeniami podobnymi do dinozaurów? Mityczni herosi w swoich licznych podróżach pełnych dziwnych przygód niejednokrotnie doświadczali bardzo bliskiego kontaktu z nimi . Nie zdziwi nas też fakt , że te spotkania miały miejsce w bardzo odległych krainach , gdzie ci bohaterowie musieli dotrzeć po pokonaniu rozmaitych przeszkód i pułapek terenowych takich jak : morza , góry, wąwozy i przepaście.

W tych opowieściach, jeśli się im dokładnie przyjrzymy, to znajdziemy wszystko co jest potrzebne dla życia dinozaurów. Są tam więc liczne przeszkody terenowe uniemożliwiające dinozaurom wydostanie się ze swoich naturalnych rezerwatów, jest też bujna roślinność i tropikalny klimat. Niektóre ze zwierząt spotykano w morzach. Smoki, latające jaszczurki z orlimi dziobami, węże morskie i inne stworzenia. Czy to nam czegoś nie przypomina ?

Zrobiłem mały eksperyment. Narysowałem dosyć prymitywnie , aczkolwiek z charakterystycznymi szczegółami kilka z tych stworów i pokazałem je znajomym, sądząc , że rozpoznają w nich znane dzisiejszej nauce dinozaury , plezjozaury i pterodaktyle. I nie myliłem się ! Każda osoba uważała , że rysunki przedstawiają znane im z podręczników biologii prehistoryczne zwierzęta. Zwierzęta , które gwoli ścisłości znamy dzięki wykopaliskom archeologicznym z XIX i XX wieku. Jednak coś tutaj nie gra , chyba ,że zachodzi podejrzenie , iż twórcy mitów i legend o greckich bohaterach sprzed 4000 lat korzystali z tych samych podręczników do biologii ,co my.

To jest oczywiście niemożliwe , więc jak wytłumaczyć fakt , że autorzy mitów tak dokładnie znali budowę anatomiczną tych przerośniętych gadów? Odpowiedź jest nader prosta i wiąże się z ludźmi , którzy przeżyli potop .Wiadomo ,że potop przeżyło osiem osób :Noe z żoną i jego trzej synowie również z żonami. Z czasów przedpotopowych oprócz tych dusz ocalała Arka Noego pełna zwierząt , narzędzi i przyborów życia codziennego . Być może ocalały też jakieś książki , mapy lub zapiski dotyczące tych mglistych dziejów.

A jeśli nawet nie ocalała żadna mała , podręczna biblioteczka, to na pewno ocalało coś czego nie sposób szybko wymazać i nie potrzeba tego zapisywać - są to wspomnienia z czasów sprzed potopu. Synowie Noego mający ponad 100 lat znali zapewne wiele opowieści przedpotopowych. Musiały to być również opowieści o gigantycznych stworzeniach żyjących gdzieś w dalekich krainach w wodzie i na lądzie. Rodzice i dziadkowie pod jednym względem nie zmienili się od początku istnienia człowieka . Mają tę charakterystyczną cechę, że zawsze opowiadają swoim milusińskim pociechom jak to dawniej bywało. A dzieci jak to dzieci chłoną te opowieści niczym literalne gąbki .

Również Sem ,Cham i Jafet dużo musieli opowiadać swoim dzieciom i wnukom o życiu przed potopem. Zapewne nie zabrakło w tych opowieściach relacji ze spotkań z dziwnymi , olbrzymimi i niesłychanie niebezpiecznymi zwierzętami – dinozaurami . Zasłyszane opowieści krążyły z pokolenia na pokolenia , do czasu gdy Grecy włączyli ich część do swoich mitów, oczywiście wzbogacając je o imiona swoich narodowych bohaterów Hellady.

Stąd w mitach greckich i innych opowieściach świata antycznego , z różnych rejonów ziemskiego globu spotykamy prehistoryczne zwierzęta , z którymi najwidoczniej przed potopem mieli do czynienia niektórzy ludzie. Następnym dowodem na potwierdzenie tej teorii są relacje rybaków i kapitanów statków , którzy znajdowali w swoich sieciach nie tylko dziwne okazy zwierząt , nieznanych nauce , lecz także takich , które uważano za dawno wymarłe , jak na przykład plezjozaury i węże morskie .

W 1960 roku w okolicy Tasmanii huragan wyrzucił na brzeg szczątki dziwnego zwierzęcia . Sprowadzeni na miejsce australijscy naukowcy dokonali oględzin dwudziestometrowej długości ciała , o przekroju owalnym z największą średnicą siedmiu metrów pośrodku i stwierdzili , że nie można zidentyfikować , ani białej włóknistej substancji , prawdopodobnie mięśni zwierzęcia , ani też samego zwierzęcia . Jedno co stwierdzono z całą pewnością , to to , że nie były to zwłoki wieloryba , ani żadnego znanego nauce morskiego gatunku . W roku 1977 prasę całego świata obiegło zdjęcie wraz z informacją , że japońscy rybacy wyłowili u wybrzeży Nowej Zelandii ciało dziwnego zwierzęcia . Miało ono ponad 10 metrów długości , cztery płetwy i bardzo długą szyję . Niestety było w stanie silnego rozkładu i rybacy w obawie przed skażeniem znajdującego się na statku połowu , po prostu wyrzucili zwłoki za burtę . Przy tym zamieszaniu zachowali jednak przytomność umysłu i zrobili zdjęcia i pomiary .

Według paleontologów , którzy oglądali te dowody , były to zwłoki prehistorycznego plezjozaura . Skoro zwłoki były w stanie rozkładu , to znaczy , że to monstrum żyło jeszcze w Pacyfiku na początku lat siedemdziesiątych XX wieku ! W tym miejscu warto wspomnieć o spotkaniu człowieka z żywym okazem tego gatunku . A wydarzyło się to w roku 1883 , kiedy to kapitan George Hope napotkał na wodach Oceanu Atlantyckiego stworzenie z głową aligatora o długości około 15 metrów . Zamiast nóg zwierzę miało cztery duże płetwy , którymi poruszało jak wiosłami . Kapitana wtedy wyśmiano , lecz kiedy w następnych latach okazało się , że ten opis pasował do plezjozaura , nikt się już nie śmiał.

Wielkie i dziwne bestie żyją najprawdopodobniej w dalszym ciągu w naszych oceanach . Znaleziono między innymi zęby rekina mierzące 34 centymetry , co wskazywałoby , że ich właściciel miał rozpiętość szczęki 5 do 7 metrów. Uczeni zajmujący się badaniem fauny morskiej prawie zgodnym głosem twierdzą , że w otchłaniach oceanów na pewno żyją jeszcze jakieś relikty minionych epok , nie odkryte przez człowieka za względu na małą ilość przedstawicieli ich gatunku , bądź też ze względu na na niedostępność środowiska , w którym te stworzenia żyją .

W 1938 roku rybacy łowiący na południowym wschodzie cypla Afryki wyciągnęli z sieci rybę , która okazała się przedstawicielem wymarłego od „60 milionów” lat gatunku . Ostatnim śladem tej ryby była skamielina . Był to wstrząs dla paleontologów , jednak w ostatnich latach dzięki coraz doskonalszej technice naukowcy przeżywają coraz więcej takich wstrząsów , z powodu odkrywania w głębinach oceanów większej ilości stworzeń z gatunków , które już dawno przestały figurować na liście żywych mieszkańców Ziemi .

W ten sposób obalone zostały mity , że nieznane lub prehistoryczne zwierzęta mogły i mogą nadal w XXI wieku żyć w tym samym czasie co my ludzie . Jeśli teraz mamy dużo większe możliwości penetrowania oceanicznych głębin , a jednak pomimo to wciąż odkrywane są nowe , lub uznane od dawna przez naukę jako wymarłe gatunki , to co możemy powiedzieć o tamtych dawnych czasach , kiedy ludzie byli bardziej ograniczeni w poznawaniu świata .

Pewna , w dalszym ciągu jeszcze dość liczna grupa ewolucjoentuzjastów z pewnością spróbuje wytknąć mi błędy w mojej teorii. Na przykład można uczepić się tego że dinozaury musiały mieć specyficzny klimat i warunki potrzebne do ich życia , a taki klimat według nich nie istniał na naszej planecie w tamtych czasach , czyli przed potopem. Jednak to , że dinozaury musiały żyć na Ziemi 100 – 200 milionów lat temu w jakimś sterylnym , niepowtarzalnym klimacie , o określonej wilgotności , temperaturze , ciśnieniu i nie wiadomo czym jeszcze, to nie mniej , nie więcej tylko wymysł ewolucjonistów stworzony na potrzeby teorii ewolucji ! Sugerowana przez nich temperatura i wilgotność powietrza są czystą spekulacją i niczym więcej. A nawiasem mówiąc , warto by udać się do tropikalnej dżungli, na przykład amazońskiej, aby poczuć warunki zupełnie podobne do tych jakie wymagane są przez ewolucjonistów dla egzystencji dinozaurów, nawet w dzisiejszych czasach.

Jak było naprawdę z dinozaurami ? Trudno powiedzieć . Jednak całkowite odrzucenie tej teorii uważałbym za zbyt lekkomyślne. Zagłada dinozaurów w kataklizmie sugerowanym przez większość naukowców, czyli po uderzeniu w Ziemię planetoidy, jest według mnie tak samo prawdopodobna jak ich zagłada w biblijnym , ogólnoświatowym potopie. Tym samym , w którym zginęli prawie wszyscy ludzie.

Ale czy taki potop miał w ogóle miejsce ? O tym będzie w następnym rozdziale.

copyright © 2006-2007 wwwwitek